Wywiad z Mistrzem Europy 2013

2013-08-01 09:00:00


Piotr "radaner" Szewczyk

fot. Joanna "mer" Mida

 

Stach: Witam, po pierwsze gratulacje za wygranie największego turnieju Warhammera Inwazji na świecie i tytuł Mistrza Europy!

Radaner: Dzięki wielkie.

Stach: Może na początek powiedz jak Ci się podobały Mistrzostwa Europy pod względem organizacji? Jak wspomniałem, był to największy turniej ma świecie na ponad 100 osób czy organizatorzy sprostali?

Radaner: Jasne, organizatorzy sprostali, turniej mi się podobał. Wiadomo przy imprezie takich rozmiarów nie wszystko może być idealnie, ale było bardzo w porządku i klimatycznie.

Stach: Co powiesz o samej atmosferze panującej na turnieju? Ranga turnieju była bardzo duża, czy zdarzyły Ci się jakieś mniej przyjemne sytuacje?

Radaner: Atmosfera była taka sama jak na innych turniejach. Ciśnień dużych nie było. Wiadomo, przy tej randze turnieju parę elementów różniło się od turnieju lokalnego, ale nie licząc jakichś ponagleń czasowych, czy to z mojej strony czy na mnie, to wszystko odbywało się w przyjacielskiej atmosferze.

Stach: Od zawsze grałeś Wysokimi Elfami oraz Mrocznymi Elfami, dlaczego akurat te rasy?

Radaner: Około 10 lat temu zacząłem grać w Warhammera fantasty battle (gra-matka figurkowa dla inwazji ;) ) i tam zbierałem właśnie armię Wysokich Elfów, a grałem najczęściej z przyjacielem który grał Mrocznymi Elfami. Ponadto dla mnie te rasy są najbardziej klimatyczne (np. pod względem fluffu) i interesujące. Dodatkowym czynnikiem było także to, że zaczynając grę, nie chciałem zbierać wszystkich ras. Wybierając DE i HE zacząłem od samego dodatku Deluxe Szturm na ulthuan i tak już zostało. Z perspektywy czasu cieszę się, że wybrałem właśnie te dwie rasy, ponieważ pomimo swoich silnych okresów (chociażby wygrana DE w Toruniu i Wrocławiu w zeszłym roku) nigdy nie były rasami dominującymi i prostymi w prowadzeniu. Dark elfy podobają mi się ze względu mocnej kontroli polegającej na przeszkadzaniu przeciwnikowi na wielu płaszczyznach. Natomiast High elfy lubię za niesamowitą różnorodność i mnogość finezyjnych rozwiązań. W zależności od tego czy chcę być subtelnym taktykiem czy też bezlitosnym zabójcą, wybieram swoje talie ;).

Stach: Czym się kierowałeś przy wyborze talii?

Radaner: Tak jak już wspominałem w artykule zamieszczonym na stronie starałem się przede wszystkim wybrać talię, która pozwoliłaby mi wygrać :D. Przede wszystkim starałem się dostosować do tzw. meta, a to przed ME było… różnorakie. Każda rasa miała potencjał, co więcej w każdej rasie mogły się zdarzyć niespodzianki, w postaci powrotu starych buildów lub użycia rzadko widzianych kart. Założyłem jednak, że w grze o stawkę najmocniejsze będą talie Orkowe, potem Imperium, Krasnoludy, dalej Chaos i High elfy. Mnogość spotykanych buildów nie pozwalała złożyć talii wygrywającej z każdym. Drugim kryterium doboru talii było to, aby talia miała tzw. drugi win condition, czyli wygrywała bez lub omijając klasyczne palenie stref. Niestety, uważam że od długiego czasu tego typu talie są najmocniejsze, ponieważ w mniejszym stopniu muszą dostosowywać grę do przeciwnika, do tego jest coraz więcej sposobów na blokowanie ataku, który stał się po prostu zbyt ryzykowny. Mam tu na myśli karty takie jak Pleasure Cults, My life for the hold, Return to glory i wiele innych. Nie wdając się w dłuższe dywagacje i ograniczając się do HE oraz DE (nie chciałem grać taliami w których miałem nikłe doświadczenie) to zostawiłem te opcje. He miałem mocno nieograne, przez mnogość opcji nie potrafiłem się zdecydować na nic konkretnego. Poza tym najmocniejsze buildy ograniczały się niestety do nudnego moim zdaniem żonglowaniem tokenami i zadawaniu indirektów, co też wpływa na czas rozgrywki (zwłaszcza przy nieograniu). Zostały więc Dark elfy, zwłaszcza że uznałem je za najlepsze przeciwko Orkom i Imperium. DE moim zdaniem miały słabo na HE, różnie z chaosem i krasnalami, a w mirrorze liczyłem na swoje umiejętności i doświadczenie :P (no i farta :P). Uznałem, że wysokich elfów nie będzie dużo, tak samo z chaosem, a na krasnale zawsze jest mocne hekarti. Z moimi przewidywaniami udało mi się trafić prawie w stu procentach : grałem z 5 taliami orkowymi, wszystkie gry wygrane, dwa imperia, również ograne. Natomiast z chaosem remis, z dwarfami wygrana i przegrana, HE brak, DE dopiero trafiłem w finale i udało mi się tam wygrać właśnie przez trzy wymienione wcześniej czynniki :P. Ostatecznym czynnikiem przy wyborze talii była kontrola DE, zwłaszcza ręki.

Stach: Jak byś miał powiedzieć, dzięki czemu udało Ci się wygrać, na co byś wskazał?

Radaner: Myślę ,że kluczem do mojej wygranej była moja stuprocentowa dyspozycja tamtego dnia. Pomimo "ciężkiej" nocy integracyjnej dzień przed, mój umysł działał na najwyższych obrotach czego konsekwencją był praktyczny brak błędów. Udawało mi się przewidywać ruchy przeciwników i podejmować najlepsze decyzje w danym momencie.

Stach: Jesteś Mistrzem Europy, więc lepiej być nie mogło, ale może mimo wszystko zmieniłbyś coś w talii z perspektywy czasu?

Radaner: W trakcie turnieju narzekałem na kartę Cold one champion, jednak w fazie pucharowej ta karta wygrywała mi gry. W Bydgoszczy kolega Angian wziął moją lekko zmodyfikowaną talię. Niepamiętam dokładnie jakich zmian dokonał, poza włożeniem Arcane Power (też bym tak postąpił) . W połączeniu ze swoim skillem doszedł do 1/8 finału gdzie odpadł przez obrażenia w grze z Przemem, późniejszym finalistą. Także jak widać talia nadal ma swój potencjał.

Stach: Jakich talii najbardziej się obawiałeś?

Radaner: Tak jak już wcześniej wspominałem, najbardziej obawiałem się Orków na Wurrzagu i Imperium wersji wszelakiej. Legenda orków ma mocno przesadzoną umiejętność, przy odpowiednim dojściu praktycznie zerowymi nakładami potrafiła kontrolować grę sprowadzając przeciwnika praktycznie "do parteru" od pierwszych tur. Na szczęście przeciwnik musi palić 3 strefy, co starałem się wykorzystać biorąc przewijarkę, która wykorzystuje tę ułomność legendy bezlitośnie. Imperium pomimo dawnych restrykcji cały czas ma niesamowity potencjał, a z nowymi wioskami rasowymi ma znów ekonomie zdolną przygwoździć przeciwnika już od drugich tur czy to znienawidzonym Hemmlerem czy niespodziewaną ostatnio Vereną. Nie nastawiałem się na łatwą wygrana z żadną rasą, ale rasa, której także mocno się obawiałem – HE pojawiła się bardzo nielicznie na turnieju.

Stach: Czy jakaś gra szczególnie zapadła Ci w pamięć? Może jakieś jedno kluczowe zagranie, którym chciałbyś się z nami podzielić?

Radaner: Trochę czasu już minęło więc poszczególnych gier praktycznie już niepamiętam. Kluczową kartą okazał się Caught the scent, która w połaczeniu z raiderami potrafiła mi wygrywać gry. Usuwając w początkowych turach kluczowe karty przeciwnikowi dawało mi więcej czasu na obronę tj. przewinięcie przeciwnika. Co więcej miało to aspekt psychologiczny, no i mogłem podejrzeć karty przeciwnika, przygotowując się lepiej na nadchodzące tury. Przykładowo gdy przeciwnik Orkowy nastawiał się na wystawienie np. wurrzaga już od drugiej tury ma kompletnie popsute plany gdy w mojej turze traci tę legendę z ręki. Pamiętam przy grze z Awojdim, gdy już miał legendę na stole, to z Caught the scenta wyrzucałem mu kluczowe taktyki które mógł zagrać z legendy, przez co neutralizowałem jej potencjał (niepamiętam jakie to były taktyki, ale chyba Get’em ladz oraz Smash’em).
Chyba najbardziej kluczowym zagraniem był moment gry z Germanusem w 1/8 finału. Germanus przeświadczony o rychłej wygranej, mając totalną kontrolę na stole niepotrzebnie zrzucał sobie tanie karty mając Lord of Change na stole, myśląc że w następnej turze wygra. W swojej turze nic nie zagrałem po czym pozwoliłem przeciwnikowi grać. Po dobraniu przez niego kart, rzuciłem Bathe in cauldron, zrzucając mu 5 kart i wygrywając ćwierćfinał. Wyczekanie i blef było kluczowe, ponieważ w orkach bardzo łatwo Germanus mógłby sobie zniszczyć dociąg w queście, co skończyłoby się moją przegraną (w grze z Farbą właśnie przed fazą misji Farba zniszczył sobie wszystkie suporty w misji, przez co "ostał się" na 1 karcie).

Stach: Jedną z nagród za tytuł mistrzowski, było zaprojektowanie własnej karty, czy może już coś wymyśliłeś? Może chciałbyś nam uchylić rąbka tajemnicy?

Radaner: Jeszcze nic konkretnego nie wymyśliłem, ale mam swoje pewne założenia. Chciałbym żeby to była karta HE , lub neutralna z jakimś oryginalnym i ciekawym, acz nie za mocnym efektem.

Stach: Niedawno pojawiły się dwie nowe gry LCG Star Wars oraz Netrunner, czy myślałeś o graniu w którąś z nich?

Radaner: Gram w Star Warsy, podoba mi się ta gra, ale traktuję ją obecnie casualowo i chwilowo nie myślę o wejściu w sceny turniejowe (o ile takie pojawią się w Łodzi) lub o inwestycji w kolejne dodatki. Netrunnerem się nie interesuję.

Stach: Dziękuję za rozmowę, życzę dalszych sukcesów na turniejach.

Radaner: Również dziękuję.

autor: Stach

Warhammer-inwazja.pl 2017, Designed by Vasquez & sboja